Co ja czytam?
Ano właśnie – co ja czytam? Dużo. Czytam beletrystykę (obyczajówki, biografie, kryminały), non-fictions, gazety i inne czasopisma itd, itp. Ostatnio przeczytałam kryminał (“Arytmia” Anne Holt), teraz czytam powieść obyczajową Renaty L. Górskiej “Błędne siostry”, w kolejce “Dziennik” Anais Nin i to – kupiłam dzisiaj w taniej książce

W związku z tym moja półka z książkami wygląda tak:

Bałagan. Wiem. Ale ja go lubię.
Gdyby jednak ktoś zarzucał mi, że ciągle tylko czytam lub piszę – to ja dementuję! Czasami chodzę też na spacery! Tak wygląda Kraków z kopca Kraka:
<
Ależ płaskowyż, nie? Niebo jednak zupełnie wiosenne.
I jeszcze rzut oka na kamieniołomy Liban - to tutaj kręcono "Listę Schindlera", widać nawet pozostałości dekoracji:

Przeczytałam dzisiaj poradnik dla poczatkujących pisarzy (na jakimś blogu), wynikało zeń, że im więcej się czyta, tym lepiej się pisze. Hmmm… Jest szansa, że za chwilę będę lepsza niż Prus i Sienkiewicz.
A propos – wczoraj był Dzień Pisarza. Dostałam duuuużo życzeń od znajomych i czytelników. Moja rodzina, z okazji tego święta, kupiła mi “Finneganów Tren” Joyce’a – hmmm, czy mam wyciągnąć z tego jakieś wnioski? Więcej metafor może? Albo coś więcej o rzekach? Albo ciekawsze imiona dla postaci wymyślać (Anna Livia Plurabelle)…
E tam… I tak moim ulubionym pisarzem jest T.S. Eliot… I Tomas Mann… I Llosa… I… ![]()
To chyba Prachett powiedział, że człowiek, który nie czyta książek żyje tylko jednym życiem, ten, kto czyta, żyje życiem wszystkich przeczytanych postaci… Coś w tym jest, prawda?
Drobne szaleństwa dnia powszedniego…
Tytuł tego postu zapożyczyłam od Kaji Malanowskiej i jej książki “Drobne szaleństwa dnia codziennego”, ale pasuje mi jak żaden inny.
Długo nie pisałam, wiem. Ale już się poprawiam.
W ubiegłym tygodniu byłam przez trzy dni w Warszawie, gdzie spotkałam się z moimi przyjaciółmi: Lidką Kluczyk z Wydawnictwa SOL oraz pisarką Magdą Kordel i jej mężem, Kubą. Naszą kolację z “edukacyjnym kelnerem” Magda już dowcipnie opisała na swoim blogu klik, klik, więc ja tylko dodam, że kelner przeraził mnie prawie na śmierć. Nie tylko pilnował przestrzegania postu (było to we Środę Popielcową), ale sprawdzał też, czy wszystko zjedzone. Moja porcja była tak wielka, że naprawdę kosztowało mnie to dużo samozaparcia, żeby nie pozostawić jakiegość liścia cykorii czy sałaty. Koniec kolacji także był cudny – otóż pan szatniarz zgubił mój płaszcz. Na szczęście nie było tak jak w “Misiu”, czyli nie powiedział do mnie: “Nie mamy pani płaszcza i co nam pani zrobi?” tylko zachował się dużo, dużo lepiej. Mianowicie pełnym rozpaczy głosem rzekł: “Niech pani patrzy, może pani zobaczy swój płaszcz”. Ja na to: “To futerko może być. Pan poda!” (tu wskazałam na jakieś dyskretne norki, ale pan nie dał się nabrać, po chwili poszukiwania znalazł moje liche paletko, ale za to usiłował mi dodać czyjś szal, który znalazł na półce).
Potem poszliśmy do fantastycznej herbaciarni na Saskiej Kępie, gdzie namówiona przez Magdę zjadłam bezę (o matko!), ale też znalazłam swój gatunek herbaty – Princess Grey (Earl Grey z pączkami róży).
No a dzisiaj kolejne “Drobne szaleństwo”: kupiłam dziecku w internetowym antykwariacie książkę “Porwanie Baltazara Gąbki”. Dostałam od antykwariatu gratis. Gratisem jest e-book “Sztuka uwodzenia kobiet w internecie” – najwyraźniej antykwariat uważa, że powinnam posiąść tę wiedzę. Zatem – posłusznie – zgłębiam temat. Właśnie przeczytałam o zaletach uwodzenia w sieci, oto jedna z nich: “Możesz uwodzić nawet w pracy albo gdy jesteś chory i musisz siedzieć w domu”. Niesamowite… Lektura zapowiada się niezwykle ciekawie i kształcąco, daje szczególnie dużo nadziei chorym lub pracującym, co w sumie wychodzi na to samo…
Ciągle nie wiem, co antykwariat usiłuje mi powiedzieć, ale urzekła mnie wprost uwaga o publikowaniu swoich zdjęć na profilach randkowych: “Zastanów się nad każdą fotką, którą zamieszczasz i przemyśl to, czy aby nie przekazujesz nią rzeczy odpychających kobietę. Dla jednej mogą to być tatuaże, dla innej może to być Twój zarost na plecach, duży brzuch, pijacki lub psychotyczny wzrok?” A ja marzę o poznaniu faceta z psychotycznym wzrokiem…
Ten e-book jest po prostu zachwycający, zresztą jego autor nie ma złudzeń – ponętne kobiety są w sieci oblegane i nie ma co do nich startować, gdyż otrzymują po 400 maili dziennie, lepiej uderzać do mało atrakcyjnej, bo taka poleci na każdy lep w stylu “jesteś piękna jak anioł”.
A propos anioła – mój kryminał, co ma anioła w tytule powoli zbliża się do końca. A ja – jak się już dostatecznie zbliży – siadam do pisania kontynuacji “Magicznego miejsca”, która ma już swój tytuł na pamiątkę przyjaźni z blogerką Sabiną, na cześć której nazwałam nową główną bohaterkę.

Zima trzyma
Niestety, okropny WordPress zjadł mi cały czwartkowy wpis na temat śmierci Wisławy Szymborskiej. Może to dobrze, bo był bardzo emocjonalny – Szymborska była dla mnie cudowną postacią, wielką poetką, ale i niezwykłą osobą, pełną humoru, inteligentną i.. zabawną. To była jedna z tych osób, o których myślałam, że będą żyć wiecznie. Niestety…

A dzisiaj znowu zima trzyma. Podobno było -30 stopni. Rzeczywiście ciepło nie było (choć cieszy fakt, że “upał zelżał”, jak mawialiśmy podczas wyjątkowo zimnego listopada 2009 we Wrocławiu na Festiwalu Kryminału), ale ja pamiętam mroźne zimy z lat 80. Na przykład taką z bodaj ’85 czy ’86, chodziłam do podstawówki, szkołę zamknęli dopiero wtedy, jak mróz skuł okna od wewnątrz, i pękły rury CO w całym budynku. Przy -30 normalnie zasuwałam do szkoły i na zajęcia dodatkowe tramwajem, który jakoś nie zamarzał co skrzyżowanie, jak teraz, a mróz był taki, że łza, którą wycisnął mi z oka zamarzała na rzęsach. Przy -35 jeździłam na nartach w Tyliczu. Nie piszę tego, żeby podkreślać swe kombatanctwo polarnicze w poprzednim systemie, tylko że mam wrażenie, iż odzwyczailiśmy się od syberyjskich mrozów, które kiedyś były na porządku dziennym. Latem było zimno (lało), zimą też było zimno – i tak się to kręciło…
Dzisiaj przeszłam się po Błoniach i Parku Jordana z aparatem fotograficznym. Ręce mi przymarzły do migawki, ale zrobiłam kilka zdjęć w tym dziwnym, trupim świetle, charakterystycznym dla grudnia, nie dla lutego.
A poza tym, kryzys niespodziewanie minął i piszę. Dużo i szybko!

Dziękuję wszystkim, którzy oddali głos na “Morderstwo niedoskonałe” w konkursie “Książka roku”. Choć nie przeszłam do finału, jestem ogromnie wdzięczna za poparcie. Dziękuję bardzo!
A na koniec informacja a la “Encyklopedia absurdów Adeli” (z “Morderstwa niedoskonałego”):
Pod Krakowem odważna ekspedientka zatrzymała złodzieja… drożdżówkami
Młody mężczyzna napadał na sklepy w powiecie krakowskim, terroryzował obsługę pistoletem i żądał wydania pieniędzy. Nie spodziewał się, że napotka na opór ekspedientek. Po kolejnym napadzie został zatrzymany, odpowie przed sądem za dokonanie pięciu takich napadów.
(…) Zgodnie z obawami stróżów prawa doszło do kolejnych napadów. Tak samo jak w poprzednich przypadkach sprawca wszedł zamaskowany do sklepu, wymierzył pistolet w ekspedientkę i zażądał pieniędzy.
Podczas jednego z nich sprawca został wypłoszony przez ekspedientkę, kobieta wykorzystała moment kiedy sprawca sięgnął rękoma do szuflady po pieniądze. Wówczas wyrwała pistolet z jego ręki, odrzucając go w głąb sklepu. Spłoszony bandyta zaczął uciekać zabierając w pośpiechu broń z podłogi (nie zauważył jednak, że po upadku z broni odpadła jakaś część). Kiedy szukał broni na podłodze, sprzedawczyni wzięła pojemnik z drożdżówkami i zaczęła rzucać w kierunku napastnika. – Kolejny napad skończył się zatrzymaniem sprawcy – opowiada Marek Korzonek. – Gdy zaczął dobierać się do kasy, ekspedientka zaczęła krzyczeć. Spanikowany zaczął uciekać w stronę zaparkowanego w pobliżu samochodu. Tam złapał go jeden z mieszkańców, który ruszył z pomocą napadniętej kobiecie.
Po chwili napastnik był już na komisariacie, gdzie tłumaczył się z dokonanych napadów. Usłyszał zarzuty dokonania pięciu takich napadów, został tymczasowo aresztowany.
Źródło: Kraków Moje Miasto link
Cierpienie zwierząt, bezsilność opiekunki…
Wielka prośba o wpłaty dla Fundacji Stacyjka Maltusia zajmującej się ratowaniem chorych, rannych i starych zwierząt. Fundacja jest w wielkiej potrzebie, dramatycznie brakuje kasy!!! Wiem, że wśród moich Czytelników są osoby szczerze przejmujące się losem zwierzaków, pomóżcie więc Oli, która nie ma już zupełnie pieniędzy na leki, karmę, zapłacenie zabiegów. Numer konta 34 1060 0076 0000 3200 0140 7757 (Bank BPH)
A tu strona fundacji klik, klik
Moja przyjaciółka, Ada Michalewska, adoptowała dwa koty uratowane przez Olę i Stacyjkę Maltusię. Są to koty częściwo sparaliżowane po “kociej nosówce”, strasznym wirusie, który zazwyczaj zabija małe kocięta. Koty są absolutnie boskie, kot Kazek podbił moje serce do tego stopnia, że nie chciałam się z nim rozstawać! Mimo swojego – co tu ukrywać – kalectwa (źle chodzą i przewracają się na sparaliżowanych łapach) są pełne woli życia, fantastyczne i zupełnie niesamowite w swej kotowatości!
Takich zwierzaków Maltusia ma pod swoją opieką więcej, Ola walczy o zdrowie konia Baronika, który został poważnie ranny w wypadku (spłoszony wbiegł na ruchliwą drogę i potrącił go samochód). Ratowanie nogi tego konia wymaga czasu i pieniędzy.
Nie bądźmy obojętni. Odmówmy sobie kawy na mieście, czy czegoś tam innego i wpłaćmy parę groszy na Stacyjkę Maltusię.
Jeszcze raz numer konta: 34 1060 0076 0000 3200 0140 7757 (Bank BPH)
Dziekuję!
W sercu mroźnej zimy…
“W sercu mroźnej zimy” – dobry tytuł na kryminał, choć był taki film (“W środku mroźnej zimy”)… Niestety mój nowy kryminał toczy się wczesną wiosną…
Temperatura spadła do -19 stopni i zrobiło się… zimno! Co nie powinno zaskakiwać w styczniu, a jednak! W tym mroźnym tygodniu “dopadły” mnie dwie przemiłe wiadomości:
Po pierwsze Radio Pryzmat powtórzy jutro (31.01.2012) wywiad ze mną! Tak więc wszystkich zainteresowanych zapraszam jutro o 20.00 – jak słuchać radia kliknij tu
A to zajawka programu ze strony radia Pryzmat:
20.00-21.00 Lektury Nieobowiązkowe
Jeszcze trwa głosowanie na najlepsze książki roku 2011 w plebiscycie zorganizowanym przez wortal literacki Granice.pl (www.ksiazkiroku.pl). To już ostatnie chwile, kiedy można wspomóc swojego ulubionego autora w pierwszym etapie konkursu. Jedną z nominowanych w kategorii: “Kryminał, sensacja, thriller” jest książka Agnieszki Krawczyk, “Morderstwo niedoskonałe”. Z tej okazji postanowiliśmy przypomnieć rozmowę z autorką, która gościła w studiu radia Pryzmat. O pomysłach na fabułę, całej plejadzie coraz dziwniejszych postaci, zaskakujących zwrotach akcji oraz na wiele innych tematów z pisarką rozmawiała Joanna Miciak. Zapraszamy!
Jak widać wywiad powtarzają w związku z konkursem “Książka roku 2011″. Ja też jeszcze raz bardzo proszę o głosy!!!! Przydadzą się, bo konkurencja straszna. Kliknij tu, żeby zagłosować
W sumie bardzo fajna ta zima!!!
Przedwiośnie…
W związku z obecnie panującym przedwiośniem w styczniu, ciężko mi się zebrać i napisać coś wesołego. Moja przyjaciółka, Marta Guzowska, zapisała w swej książce (“Głowa Niobe” – jeszcze nieopublikowana) taką oto myśl “Jak kiedyś umrę, to w styczniu. Długi miesiąc, żadnej nadziei na świeta i wiosna daleko”. Nie sposób odmówić jej słuszności… Taki styczeń jak w tym roku, to się zdarza wyłącznie w listopadzie…
Co robię w styczniu? Piszę (cały czas walcząc ze spadkiem formy), czytam, musze się jeszcze dzisiaj wywiązać z obiecanej recenzji oraz wywiadu dla Zbrodniczych Siostrzyczek. Oprócz tego oczywiście pracuję od 7.00 do 15.00, ale to wszystko błahostka, przy pracy twórczej nad książką ![]()
Aha, koło mojego domu otwierają księgarnię. Jest to wydarzenie zupełnie bez precedensu, bo do tej pory zamykano tu wszystkie normalne sklepy, by otworzyć bank. Policzyłam, że na mojej ulicy jest 10 różnych banków. Co ciekawe jeden bank się zamyka, by w tym samym miejscu mógł się otworzyć inny… Tak więc w najbliższym otoczeniu mamy 10 banków, sześć aptek i cztery ciucholandy. Do aptek i ciucholandów nic nie mam, wręcz przeciwnie, ale banki mogą się spokojnie pozamieniać na księgarnie. Po co tyle banków? Czy wszyscy zaczęli oszczędzać? Nie wierzę…
We czwartek iluminowano wreszcie mozaikę na Biprostalu. Wiekszość ludzi uważa, że ta mozaika jest brzydka, ale mnie się podoba, byłam przerażona pomysłem, że chcą ją skuć i zastąpić – bo ja wiem czym? gliną? betonem? styropianem? Najpewniej tym ostatnim…

zdjęcie Łukasz Żołądź MMKraków
“Morderstwo” na książkę roku – głosowanie
Moi drodzy – po pięknych bojach (i wygranych) o książkę na zimę i książkę na Gwiazdkę przyszedł czas na książkę roku 2011!!!
Proszę o głosy na “Morderstwo niedoskonałe” startujące w kategorii KRYMINAŁ i SENSACJA.
Tutal link do głosowania: “Morderstwo niedoskonałe” książką roku 2011
Instrukcja głosowania:
Klikamy w powyższy link, pojawi się strona książki, klikamy okienko “głosuj”, pojawi się strona konkursowa, na której można głosować na jedną książkę w każdej kategorii (do czego bardzo zachęcam, prosząc jednocześnie, by w kategorii Kryminał, sensacja zagłosować na “Morderstwo”), szukamy właściwej kategorii moja jest druga od dołu, nad “fantasy”. Wybieramy “Morderstwo niedoskonałe”. Na adres e-mail, który należy podać nieco wyżej (imienia i nazwiska nie trzeba wpisywać) przyjdzie link, potwierdzający głos. Potem trzeba tylko kliknąć linka i już!!!! Magiczny głos poleciał!!!!
Plizzzzz… ten dziwny styczeń tegoroczny całkiem mnie dobija, więc zróbcie to dla mnie, dla mego dobrego zdrowia psychicznego ![]()

Poczytaj mi Radio…
Wreszcie udało mi się odnaleźć link do audycji w Radio dla Ciebie, która ukazała się na antenie dawno, bo 08.10.2011, a dotyczyła “Morderstwa” rzecz jasna. Audycji można posłuchać tutaj, ale trzeba wytężyć wzrok i znaleźć wśród wszystkich wywiadów mój oznaczony “8-10-2011 Agnieszka Krawczyk Morderstwo niedoskonałe”.
Miłego nasłuchu!
Powód do świętowania…
Właśnie skończyłam połowę nowej książki. Wiem, że jest tu jakaś nielogiczność (“skończyć połowę”), ale własnie tak jest. Mam dwa tygodnie opóźnienia w stosunku do narzuconego sobie planu, ale i tak pracuję wydajniej niż budowniczowie naszych autostrad na Euro.
W każdym razie zapraszam do świętowania!!!!
Poza tym kroi się nowy wywiad w bardzo znanym medium, ale o tym na razie cicho sza…
Zbrodnicze Siostrzyczki – start!!!
Z ogromną przyjemnością informuję, że właśnie ruszył projekt, nad którym pracowałyśmy od kilku tygodni. My – czyli Marta Guzowska, Ada Michalewska i ja.
Przedsięwzięcie nazywa się Zbrodnicze Siostrzyczki i jego celem jest promowanie literatury kryminalnej pisanej przez kobiety.
Zapraszamy do nas wszystkie kobiety piszące i czytające kryminały, chcemy reklamować twórczość kobiet; będziemy publikowały recenzje książek i filmów kryminalnych, sprawozdania z festiwali i wydarzeń literackich, pisały o “morderczych miastach”, czyli wyszukiwały ciekawe autentyczne historie kryminalne, przeprowadzały wywiady z pisarzami. Chcemy uruchomić forum Zbrodniczych Siostrzyczek i Klub Czytelniczy.
Oczywiście zapraszamy nie tylko Zbrodnicze Siostrzyczki, ale Braciszków też!
A tutaj link do naszej strony, która ciągle będzie zmieniana i udoskonalana Zbrodnicze Siostrzyczki
Wystarczy tylko uchylić drzwi…
